Top menu navigation

2/02/2015

La mia carbonara preferita

Dawno nie było makaronu na obiad. Najwyższa pora to zmienić. Okay, zmiana podyktowana jest szczególnie moją tęsknotą za piękną Italią. Dzisiejszej nocy wzięło mnie na wspominki, szczególnie aperitivo. Z perspektywy czasu widzę, że mogłam inaczej spędzić czas dany mi w stolicy Włoch. Sporo niewykorzystanych szans, a wszystko przez pęd za zapewnieniem odpowiedniego bytu. Pewnie dłuższy pobyt wyzwoliłby w końcu we mnie umiejętność cieszenia się chwilą, chociaż może nie? Może do doceniania każdej chwili potrzebne mi były narodziny mojego największego skarbu?  Moja Mama mówi, że Filip to 3 tony szczęścia. Zdecydowanie ma rację. Świadomość wyjątkowości każdej chwili... Jej niepowtarzalności... Dzieci to wyjątkowy cud.
Wracając do włoskich smaków. Z tych nocnych dumań i zapasu makaronu w szafce zrodził się pomysł opublikowania tego przepisu. Korzystałam z niego już wielokrotnie i mimo prób wykorzystania innych sposobów przygotowania carbonary - ten jest moim ulubionym. Za każdym razem coś zmieniam - najwięcej kombinuję z mięsem ;) Oryginalnie powinna to być pancetta. U mnie dziś kabanosy.


 składniki (dla 5 osób)
240g kabanosów
125ml śmietanki 18%
2 zółtka
sól, pieprz
ok. 0,6kg makaronu (u mnie bavette)
tarty ser pecorino grattugiato  (dziś tego składnika zabrakło)


Kabanosy drobno pokroiłam, wrzuciłam na patelnię i chwilę podsmażyłam (były tłuste same w sobie, dlatego nie używałam żadnego dodatkowego tłuszczu). Żółtka i śmietankę wlałam do miski, następnie dodałam sól i pierz - wszystko dokładnie wymieszałam.
Makaron przygotowałam wg instrukcji na opakowaniu. Prosto z garnka, wraz z ok. 1/3 szkl. wody, w której gotował się makaron, przerzuciłam makaron na patelnię z podsmażonymi kabanosami. Podgrzałam, dodałam śmietanę (wymieszaną z żółtkami i przyprawami), szybko wymieszałam. I gotowe. Żadnego długiego gotowania czy smażenia! Makaron z jajkami podgrzewamy dosłownie tylko do połączenia się.
I siup na stół!



Zima  we Włoszech
Walentynkowe menu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz