Top menu navigation

4/30/2014

Bruschetta





4/29/2014

Szparagi podejście drugie



Słońce piękne za oknem, serek, jako pierwsze śniadanie i w ramach rozgrzewki,zjedzony. I nie wystarczyło!

4/28/2014

Szparagiem zielona wiosna



Szparagi podejście pierwsze



Propozycja na przystawkę, bądź lekką kolację :) chociaż może i na śniadanie?

Zaopatrzyłam się w pęczek szparagów. Cóż, cały pęczek to za dużo na jedną osobę. Dlatego bach! Na pół i do roboty.
- pęczek, a dokładnie pół, szparagów
- opakowanie prosciutto
- sól i cukier do smaku



Szparagi oczyściłam i odłamałam końcówki. Gotowałam ok. 5 minut w osolonej wodzie z odrobiną cukru.
Piekarnik rozgrzałam do 180 stopni. Szparagi ususzyłam ręcznikiem i owinęłam prosciutto, a następnie na ok 15 minut wstawiłam do piekarnika. 


I gotowe :) wyszło tak dobrze, iż rozważam powtórkę w dniu jutrzejszym!


4/19/2014

Mazurek cytrynowy

Przez ostatnich kilka dni toczyłam wewnętrzną walkę dotyczącą potraw wielkanocnych.
W tym roku święta spędzam we Włoszech. Dlatego w pierwszej chwili pokusiła mnie myśl, by obchodzić święta po włosku. Im więcej czytałam na temat włoskich zwyczajów, tym bardziej mnie intrygowały. Jest sporo różnic: np. wg tego co przeczytałam, we Włoszech jest świąteczny obiad, a nie śniadanie, a także zamiast jajek- jagnię.Możesz kiedyś, gdy będę już w PL i zatęsknię za włoskimi smakami skuszę się na święta w tym stylu ;) Niewątpliwie jednym ze wspólnych elementów jest...psotność pogody! Cały tydzień pięknie i słonecznie, w Wielką Sobotę...leje. 



Aby odwrócić uwagę od niekorzystnych warunków atmosferycznych skupmy się na słonecznym mazurku na ostatnią chwilę.

Mazurek na wykonanie, którego wykorzystałam wcześniej (o wiele wcześniej) przygotowane ciasto, a następnie zamrożone. Gdy czytałam książki Jamiego Olivera polecał tego typu przygotowania i teraz doceniam jego rady.

Składniki na ciasto (na podwójną porcję!!):


- Szklanka mąki
- Żółtko
- 25g zimnego masła
- 5 łyżek zimnego mleka

Składniki na masę cytrynową (inspirowaną whiteplate)
- jajko
- 2 łyżki cukru
- 1 łyżka mąki
- sok wyciśnięty z 1,5 cytryny
- skórka strata z 1 cytryny

do ozdoby:
biały lukier plastyczny,kandyzowana skórka cytrynowa i migdały

Wszystkie składniki na ciasto posiekałam ze sobą a następnie szybko zagniotłam, owinęłam w folię spożywczą i schowałam do zamrażarki. Wystarczy pół godziny. Następnie rozwałkowałam, uformowałam na kształt jajka (nie mam odpowiedniej formy stąd tyle ręcznej roboty) i piekłam ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.
Jajko i cukier ubiłam mikserem na wysokich obrotach - do otrzymania puszystej masy. Delikatnie dodałam sok, mąkę i skórkę, a później jeszcze chwilę ubijałam. Konsystencja kremu była ani gęsta ani lejąca... Wyłożyłam delikatnie cienką warstwę na podpieczone ciasto i włożyłam do piekarnika na ok 5 minut, po czym znowu nałożyłam kolejną warstwę masy i znowu do piekarnika, i jeszcze raz nałożyłam kolejną warstwę masy i już ostatni raz do piekarnika na 5 minut.
Z lukrem plastycznym postąpiłam wg instrukcji na opakowaniu - rozgrzałam w dłoniach, rozwałkowałam, dopasowałam do ciasta i gotowe. Dzięki lepkości masy cytrynowej nie potrzeba niczym dodatkowym łączyć lukru z ciastem. Udekorowałam skórką cytrynową i migdałami. 


Wesołych i smacznych Świąt Wielkiej Nocy!!!! :)


4/18/2014

Wielka Pyra

O nie o nie o nie!
Wybrałam się dziś do sklepu po ostatnie składniki na wielkanocne śniadanie, a wróciłam? Z 3ma nowymi talerzami ;)

Wróćmy do jedzonka...

Z okazji Wielkiego Piątku postne jedzonko. 
U mnie z tej okazji pyra z gziką. 
W trochę innej wersji. 

Tej, a wiecie co to pyra i gzika? ;-)





- 1 duży ziemniak
- 1 op. serka grani (150g)
- sól, szczypiorek, masło

Wielką pyrę najpierw dokładnie umyłam i oczyściłam, ugotowałam (zajęło mi to ok. 1 godzinę- pamiętajcie, by wlać naprawdę dużo wody do garnka, w którym gotujecie ziemniaka), a następnie zawinęłam w folię aluminiową i wstawiłam na 15 minut do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.

Po upieczeniu delikatnie otworzyłam folię i nacięłam pyrę wzdłuż i delikatnie rozchyliłam, posoliłam. Do środka włożyłam serek, znowu posoliłam, posypałam drobno pokrojonym szczypiorkiem i...znowu posoliłam ;) Lubię, gdy jest sporo soli. A masło ułożyłam na talerzu.

Gotowe, smacznego ;)



4/17/2014

Wiosenny twarożek

Słońce rozkręciło się porządnie. 
Wiatr za wygraną nie daje. 
Czyli? Wiosna, wiosna pani psor. 

Gdy tak spoglądam zza okna aż kusi, by wskoczyć w letnią sukienkę i w podskokach opuścić cztery kąty. Dziś jednak bardzo ostrożnie wychyliłam nos opatulona w niezawodny dres i jeansy i...zmarzłam. Nie jest aż tak ciepło jakby się wydawało. Szczególnie warto unikać zacienionych miejsc. Nie powstrzymało mnie to jednak przed obkupieniem się warzywami i owocami,a tym bardziej nie powstrzyma przed obiadem w parku. Bo dlaczego, by miało? Ostatnio wokół sporo złych, smutnych wieści. Aż człowiek nie wie jak powinien się zachować, co powiedzieć czy zrobić. Może z tego powodu tym bardziej powinniśmy korzystać z dnia, który trwa? Nie wiadomo jak długo będzie wolny od prawdziwych zmartwień. A może to właśnie czas, by zatrzymać się? Dokonać podsumowania tego, co już się dokonało i przygotować plan na dalsze dni, miesiące, lata? Chyba nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi...

Za to na późne śniadanie dziś u mnie wiosenny twarożek!

- 200g serka grani
- 3 rzodkiewki
- szczypiorek
- sól

Rzodkiewki i szczypiorek kroimy drobno. Serek przekładamy do miseczki, na to kładziemy rzodkiewki i szczypiorek, posypujemy solą do smaku.

Smacznego ;)

4/11/2014

Bucatini al salmone


Znowu piątek.
Znowu ryba. 
Znowu łosoś.
Znowu makaron.
Znowu trochę zaległości.

Czas leci niezwykle szybko... Piątek za piątkiem. Aż nie mogę w to uwierzyć! Trochę to przygnębiające. Ale nie ma co się smucić! 


Na poprawę humoru obiad w łóżku!

- 100 gram wędzonego łososia
- 1/4 cebuli
- pół puszki pomidorów w kawałkach
- makaron bucatini 
- oliwa z oliwek, sól, pieprz, ostra papryczka 



Makaron ugotowałam zgodnie z instrukcją na opakowaniu. 
Łososia i cebulę pokroiłam w kostkę i delikatnie podsmażyłam na oliwie z oliwek. Na koniec dodałam pomidory. 
I gotowe :)






4/02/2014

Rukola, pomidory i kawał mięcha



Wiosna w Rzymie zagościła na dobre! 
Gorąco w to wierzę... 
Odkurzyłam sandały, a kozaki ustawiłam bliżej garderoby. 
Cóż, nigdy nie wiadomo, czy nie zachce mi się wkrótce znowu ich założyć. To miasto jest niezwykłe.Mimo 20 stopni na termometrze Włosi wciąż noszą zimowe kurtki. Puchowe zimowe kurtki...

W kuchni również zaszły małe rewolucje. Więcej w niej owoców i warzyw. Zamiast chipsów, frytek i mrożonych pizz nadszedł czas na zdrowe przekąski! Będąc w sklepie mam problem z zakupem napojów. Odstawiłam gazowane, ograniczyłam kawę i... soki, które nagle wydając się być za słodkie. 
Co ciekawe, warzywa i owoce naprawdę są tańsze. Aż mi się głupio zrobiło. Bo czym wytłumaczyć nadmierne wcinanie chipsów i frytasów? Lenistwem? Nie bardzo. Gruszkę czy jabłko mogę zjeść równie szybko jak chipsy. Równie długo będę smażyć frytki, co gotować warzywa. Nie ma żadnego wytłumaczenia oprócz przyzwyczajenia.

Wrzucam trochę odkurzone zdjęcia. Z powodu licznych promieni słonecznych, trudność sprawiało mi skupienie się na blogu. Blog blogiem, jednak dobrze jest wyjść czasem do ludzi, do parku, po prostu na spacer i nacieszyć się promieniami!
 


Wykorzystałam:
2 garści rukoli
3 pomidorki koktajlowe
1/4 czerwonej cebuli
porcję befsztyku 

mięsko cienko pokrojone na patelnie- przyprawy: słodka papryka, pieprz, zioła prowanslaskie. 
Talerz na stół, rukola na talerz, mięso na rukolę, pomidory na mięso, a na pomidory cebula.
i gotowe :)