Top menu navigation

12/29/2015

Zupa z kuleczkami mięsnymi

Nadchodzi zima. Za oknem coraz chłodniej. Różnice w temperaturze daje odczuć wiatr. Niedzielny w porównaniu do dzisiejszego mogę nazwać ciepłym. I wiatr i szarość najlepiej opisują aktualną pogodę. 



Dziś na obiad zupa! Przyjemnie rozgrzewająca. 

Wykorzystałam:
na kuleczki:
ok. 500g mięsa mielonego
1/2 szkl. tartego parmezanu
1/2 szkl. bułki tartej
1/5 szkl. ciepłej wody
2 łyżeczki oliwy z oliwek
1/2 łyżeczki bazyli
1/2 łyżeczki majeranku
1/2 łyżeczki rozmarynu
1/4 łyżeczki słodkiej papryki
1/2 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki pieprzu 
1/2 łyżeczki czosnku granulowanego*
na zupę:
2 papryki
2 łyżki przecieru pomidorowego
1 kostka rosołu wołowego
2 średnie marchewki
2 średniej wielkości ziemniaki
mały por
1 szkl. grubo pokrojonej dyni
1 większa cebula
klika liści laurowych
kilka ziarenek ziela angieskiego
kilka ziarenek pieprzu ziarnistego
woda
olej

Wszystkie składniki na kuleczki mięsne wyrobiłam, formowałam i wkładałam do garnka wypełnionego wodą niewiele ponad połowę jego objętości. Dodałam liście laurowe, ziele angielskie, kostkę oraz pieprz ziarnisty. Zaczęłam gotować. W między czasie obierałam warzywa (ziemniaki, marchewki, dynię), kroiłam w grube (mniej więcej równe kawałki) i dodawałam do wody z mięsem. Grubo pokrojone cebulę i paprykę smażyłam do zbrązowienia na oleju. Na koniec wszystko dodałam do siebie i wmieszałam przecier pomidorowy. Gotowałam do miękkości warzyw.



* (lub 3 ząbki drobno pokrojonego świeżego)



inspiracją był ten PRZEPIS

12/24/2015

Boże Narodzenie 2015


12/23/2015

Śledzie w oleju



Magię Świąt czuć już w każdej, świętującej, kuchni. W niektórych domach kulinarne aromaty mieszają się z zapachem choinki. Zbliża się wyjątkowy dzień, a właściwie wieczór. Kreacje wybrane? Potrawy przygotowane? Gdyby tak...tydzień przed świętami było wolne! Wtedy na spokojnie każdy pani i każdy pan domu mogliby bez nerwów przygotowywać potrawy, dom i dusze na narodziny Jezusa...




Powoli będę się z Wami dzielić smakołykami, które ZAGOSZCZĄ przelotem na naszym stole. Za smaczne by zostały tam na dłużej!

Na początek śledzie w oleju. 

Wykorzystałam:
4 płaty śledziowe (już po 24h wodnym leżakowaniu)
2 średnie cebule
1 średnia czerwona papryka
1 cytryna
sól
liść laurowy
pieprz ziarnisty
olej

Płaty tniemy na mniejsze kawałki, cebule w krążki (mocno posypujemy solą, by trochę puściła sok), paprykę w paski, cytrynę w plastry, które następnie dalej na pół jeszcze. Wybieramy słoik i układamy warstwami: cebula, śledzie, papryka, cebula, śledzie, cytryna, papryka - wciskając po drodze przyprawy. Powoli zalewamy olejem, aż zakryje wszystkie warstwy i odstawiamy w chłodne miejsce przynajmniej na kilka godzin.


11/10/2015

Blog Liebster Award

Z dużym opóźnieniem, ale stawiam się do odpowiedzi na pytania! Do zabawy wciąga mnie Agnieszka z ciekawaosta.pl - DZIĘKUJĘ :)



Oto pytania od Agnieszki.

1. Górki i pagórki czy morze?
hm... jeziora :) Uwielbiam jeziora :) Chciałabym kiedyś mieszkać nad jednym. Tylko nie takim turystycznym, a schowanym, z własnym dostępem do brzegu. Gdzieś na odludziu, blisko lasu. O! Tak mi się marzy :) Na wakacje jeździmy co roku nad morze. Góry są dla mnie jeszcze niezbadane, ale w przyszłości chciałabym je lepiej poznać. Nauczyć się (i Filcia) jeździć na nartach.
2. Blogowy idol?
Przyznaję się bez bicia, że nie mam. Kulinarnych - kilku, aktorskich i fotograficznych też, ale blogowego brak.
3. Skąd pomysł na nazwę bloga?
No właśnie ta nazwa... Heh :p przypadkiem. Była wolna na blogspocie :) Co jakiś czas mam ochotę zmienić tę nazwę. Zobaczymy, co czas przyniesie.
4. Samochód, rower, pociąg czy samolot? Ulubiony środek lokomocji to?
Pociąg! Można poznać wielu ciekawych ludzi, uśmiać się. Mimo miłości do kolejowego środku lokomocji, do podróży w miarę możliwości wybieram samolot :)
5. Wolisz szpilki czy trampki?
Szpilki! Uwielbiam szpilki! Tak pięknie wyglądają w mojej szafie :) Na nogach częściej trampki.
6. Kiedy nie możesz zasnąć to?
Przeglądam pinterest :p Szukam motywacji do gotowania, wystroju domu, szycia, do pracy :)
7. Marzenie, które na pewno się spełni?
A może być to, które już się spełniło? Fil :)
8. Twój najlepszy blogowy wpis?
Najwięcej odsłon? Ten z przepisem na ziołową rybę, a mój ulubiony to ten z przepisem na chleb :)
9. Miejsce, do którego chętnie wracasz?
Dom i Rzym. Uwielbiam obydwa!
10.Książka, którą przeczytałaś jednym tchem?
Te o Harrym Potterze! Hahaha :D 4 pierwsze części :) 
11.Film przy którym zasnęłaś?
Pulp Fiction :p raz oglądałam, zasnęłam, drugi raz po niego nie sięgnęłam.


10/31/2015

Gruszką żegnam październik

Nie wiem, kiedy zleciał mi ten czas nieaktywności na blogu. Wiele się działo. Coś się skończyło, a coś zaczęło. Dziś kończy się też październik, a ja powoli wracam do bloga! Ciasto gruszkowe nękało mnie myśli od dawna, a gdy dojrzałam w przyprawach napoczęta masę marcepanową... wiedziałam, że muszę ją wykorzystać!
Przy sobocie mimo, rozpasłego przeziębienia, które przytuliło się do mnie i F. udało się upiec ciasto. Wzorowałam się na przepisie z TEJ  strony. Mam przyjemność przedstawić Wam...

 ciasto gruszkowo-marcepanowe



wykorzystałam:
na ciasto:
1/2 kostki masła 
3 łyżki mąki pszennej
1 łyżkę mąki ziemniaczanej
1 łyżkę cukru
100g masy marcepanowej
3 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia 
szczypta soli

na kruszonkę:
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
1 łyżka masła
ok. 2 łyżki mąki pszennej
3 łyżki cukru

3,5 gruszki



Czekoladę, cukier i masło rozpuścić w kąpieli wodnej. Odstawić do ostygnięcia. Do masy czekoladowo-maślanej dodać mąkę.Odstawić do lodówki.
Masę marcepanową zetrzeć na dużych oczkach tarki. Dodać drobno pokrojone masło. Utrzeć (bądź zmiksować). Podczas ucierania/miksowania dodawać po 1 jajku i cukier. W oddzielnej miseczce wymieszać mąki, sól i proszek do pieczenia. Dodawać po 1 łyżce do masy z jajkami. Gdy wszystko się połączy przełożyć do małej tortownicy wysmarowanej masłem i oprószonej mąką (lub wyłożonej papierem do pieczenia). 
Gruszki obrać ze skórki, wydrążyć gniazda, naciąć wzdłuż i układać wystającym "brzuszkiem" ku górze. Kruszonkę zetrzeć na grubych oczkach bezpośrednio na owoce. 
Piec ok. 30 minut w temp.180 stopni.



8/11/2015

Sorbet malinowo-arbuzowy

Weekend upłynął mi pod znakiem rozmyślań. Do tego stopnia, że rozważałam zawieszenie bloga... 
Aby poprawić sobie humor sięgnęłam po lody!

Już wcześniej wspominałam, że nie ma nic lepszego nad domowe lody. No może tylko te włoskie prawdziwe, nie z maszynki.  Ale gdy daleko nam do gelateria trzeba się jakoś pocieszać!

Składniki (solidne porcje dla 4 osób)
3 szkl. arbuza pokrojonego w cząstki i odpestkowanego
2 szkl. malin
2 łyżeczki soku z cytryny


Wszystko wrzucamy do blendera, mieszamy do połączenia, a następnie przelewamy do naczynia i wstawiamy do zamrażalnika. Co ok. 30 minut zaglądamy, by zamieszać. Tę czynność powtarzamy kilkukrotnie (optymalnie jest 4 lub 5 razy). Przy 6. wyciągnięciu powinien nadawać się już do spożycia. Aby sorbet lżej się nakładało wyjmijcie go ok. 15 minut przed podaniem.


Akcja lodowa 2015

8/09/2015

Liebster Blog Awards

Och nieźle się gramolę... Jakiś czas temu dostałam nominację do Liebster Blog Awards! Kolizje Smaków  zaprosiły mnie do zabawy :) bardzo lubię ten blog i dlatego, tak mi głupio, ze dopiero dziś publikuję odpowiedzi! Niestety czasowo ostatnio u mnie istny armagedon... Gotuj, by jeść a tak naprawdę gotuję bardzo sporadycznie. Jednak dzięki mamie i siostrze nie chodzę głodna ;) Ponieważ nie mogę poświęcić tyle czasu na bloga ile mam chęci, nie będę nominować nikogo dalej :( Mam nadzieję, że przy kolejnej edycji załapię się na nominację, że będę mieć więcej czasu a wtedy strzeżcie się, bo i ja będę nominować ;)


A oto pytania i odpowiedzi:
1.    Jaki jest Wasz ulubiony sprzęt w kuchni, taki bez którego nie możecie żyć:)
 Lodówka! Zdecydowanie :D To tam wszystko się zaczyna ;)
2.    Chomikujecie, czy wyrzucacie?
 Chomikuję, chomikuję! Czasem mam ochotę z tym walczyć, jednak i tak wracam do starych nawyków.
3.    Kuchnia marzeń? :)
Własna, otwarta! Pełna życia, gości, rozmów :)
4.    Ulubiona książka?
Jedna? Tak się nie da! Uwielbiam książki. Najchętniej sięgam po kucharskie, biografie i poradniki/przewodniki.
5.    Jak wygląda Wasza rodzina? W sensie mieszkacie z rodzicami/chłopakiem/narzeczonym/mężem, dziećmi etc 
Z rodzicami, rodzeństwem i synem. Jesteśmy bardzo rodzinni.
6.    Gdzie byście chciały pojechać na wakacje? Nie patrząc na koszty i możliwości.
Nie wiem, lubię podróżować. Jest wiele miejsc, które chciałabym zobaczyć. Z chęcią wróciłabym ponownie na Sardynię. Wspaniałe, nocne niebo jakie tam widziałam wywarło na mnie mocne wrażenie. 
7.    Jaki kraj pod względem kulinarnym najbardziej Was fascynuje?
Polska i Włochy
8.    W temacie zdjęć kulinarnych jesteście samoukami, czy może macie jakieś związane z tym wykształcenie, robiłyście jakieś kursy?
Jestem samoukiem, ale chętnie bym zrobiła jakieś kursy.
9.    Co byście chciały zmienić na swoich stronkach?
Częstotliwość pisania postów i zdjęcia...
10. Każdy z nas zakładając naszego bloga miał jakieś nieśmiałe marzenia. Może, że wyda książkę kucharska? Może 1000 odwiedzin dziennie? A może zakładał nieśmiało, że to będzie jego sposób na życie.. a jakie było wasze? :)
Mała restauracja :)
11. Czy jest jakiś aspekt w blogosferze, który wyjątkowo Was wkurza? :)
Hah, jest taki jeden. Ale pewnie to bardziej moja wina ;) Wkurza mnie to, że trzeba mieć czas i do pisania i do czytania i do komentowania... eh...


8/04/2015

Cytrynowe mini bezy



Nasz piekarnik wciąż odmawia posłuszeństwa - grzeje, ale nie trzyma ustawionej temperatury. Nie zraziło mnie to do przygotowania bezy. Trochę się obawiałam, lecz Ania zachęciła do spróbowania. Wg Jej wskazówek przygotowałam bezy :)
Przepis, z którego korzystałam lekko zmieniłam, a pobrałam z tej strony >KLIK<



mini bezy:
7 białek
szczypta soli
300g cukru pudru
4 łyżeczki skrobi ziemniaczanej
sok z 1/2 cytryny
krem:
250g serka mascarpone
330ml kremówki
2 łyżki cukru pudru
sok z 1/2 cytryny
skórka otarta z 1/2 cytryny

owoce do udekorowania

Białka ubiłam ze szczyptą soli. Gdy zrobiła się z nich piana, po trochu dodawałam cukru pudru i dalej ubijałam. Gdy były już lśniące i zwarte, zamieniłam mikser na kopyście, aby nim delikatnie wymieszać dodawaną po łyżeczce skrobię i sok z cytryny.
Na papierze do pieczenia rozrysowałam 8 kółek, na które nakładałam ubitą masę.
Lekko podgrzałam piekarnik. Włożyłam bezy. Piekłam w piekarniku 5 minut, wyłączyłam piekarnik na 5 minut i znowu piekłam 5 minut. I tak w kółko przez ok 50 min. 

Kremówkę ubiłam z cukrem pudrem. Następnie dodałam resztę składników i ubijałam do połączenia składników. 

Krem nakładałam na wystudzone bezy i bogato obsypałam owocami.


8/01/2015

Post inny niż zazwyczaj

Dzisiejszy post powstaje w ramach projektu ‚Moje ulubione miejsce w Polsce’ Klubu Polki na Obczyźnie.
Powstaje, bo właśnie się pisze. Będzie to chaotyczny post, bo takie są i moje myśli w ostatnich miesiącach. Chociaż tekst powstaje na gorąco, miejsce do tego projektu wybrałam już dawno, tak samo jak i zdjęcia. Mimo, że jest wiele miejsc, które darzę olbrzymią sympatią, wyboru dokonałam szybko i praktycznie bez zawahania. 



Chcę Wam zaprezentować miasto Ustka, a dokładniej to plażę. Kilka lat temu pojechaliśmy do Ustki na wakacje. Całą rodzinką. Od zawsze jeździliśmy na wakacje nad morze. Te podróże, raz mniejsze raz większe, zachowane zostaną w pamięci na zawsze.
Jedną z dróg prowadzących na plażę, była ta przez niewielki las. Był niewielki, lecz tuż przed zachodem zamieniał się w magiczne miejsce. Promienie słoneczne oświetlały niektóre ścieżki zachęcając do kroczenia nimi. Niekoniecznie prowadziły one do morza. Nogi same niosły, by nimi pobłądzić.
Zaczarowany las.
Prowadzi do zaczarowanego morza.
Schodami w dół - wejście na plażę.
Tuż przed pierwszym krokiem, szybkie spojrzenie po plaży.
Mocniejszy podmuch wiatru.
Kurcze, gdzie moja kawa?
Przydałaby się w takim momencie...



Podróż do Ustki była potworna. Daleko, długo i z przesiadką! Wszyscy pojechali wcześniej, a ja (wtedy jeszcze okropny pracoholik) dołączyłam później podróżując pociągiem. Od samego początku moja podróż była pełna przemyśleń. Raczej zbędnych niż niezbędnych. Lecz, gdy człowiek ma czasu zbyt wiele - myśli. Myślałam całą drogę i cały pobyt. Średnio pamiętam, jaka była wtedy pogoda. Pamiętam za to, że odpoczęłam. 
 

Ach... I te plaże. Szerokie, pełne jasnego drobnego piasku. Przy mocniejszych powiewach wiatru można było go odnaleźć nawet w pępku, mimo, iż ten schowany był pod wieloma warstwami ubrań. 
I to szumiące morze, którego fale, to delikatnie to z większą siłą rozbijały się o brzeg. Jak to jest, że taka wielka woda z taką łatwością potrafi uspokoić?


Wtedy pierwszy raz pomyślałam, że mogłabym zamieszkać nad morzem. Rankiem wypatrywać słońca z plaży, a wieczorami z lampką wina w dłoni wspominać minione dni i kącikiem ust uśmiechać się delikatnie.  Nie teraz, nie za 5 lat. Nie wiem kiedy. Ale wiem, że mogłabym. Z małego domku obserwować ludzi i zwierzęta, a przede wszystkim żywioł. Plaże mają w sobie coś niezwykłego... Mogłabym siedzieć całymi dniami i patrzeć patrzeć patrzeć...




Nie każda plaża tak na mnie działa. Czułam się tam wyjątkowo. Burza w głowie, a jednak cichy spokój ducha.
W takich miejscach ma się ochotę zapomnieć o całej reszcie. O obowiązkach, o zmartwieniach, o telefonie...
Szukacie miejsca na wakacje, w którym odpoczniecie od codziennego pędu? Gdzie będziecie mogli się zastanowić się nad wszystkim bez ciężaru, który zazwyczaj ciąży myślom?
Mnie na plaży w Ustce to się udało. I wiem, że wrócę tam z F. A może wrócimy w tym samym składzie tylko wzbogaceni o kolejne pokolenie? A może i Wam się spodoba plaża w Ustce?
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam :)






______________________________________________________

 Autostopem dla Hospicjum

Wakacyjny projekt dedykujemy wyjątkowej akcji Przemka Skokowskiego. Wybrał się w podróż autostopem na Antarktydę aby zebrać 100 000 zł na rzecz hospicjum w Gdańsku oraz Fundacji Hospicyjnej, która opiekuje się osieroconymi dziećmi.
 Niestety nadal nie udało się osiągnąć pełnej kwoty. Na pocieszenie dodam, że akcja wciąż trwa, a swój finał ma wraz z końcem roku. Jest jeszcze trochę czasu, by ją wesprzeć!

Więcej informacji pod linkiem:  https://www.siepomaga.pl/r/autostopemdlahospicjum


7/13/2015

Jagodowa Zupa Owocowa



Pora zapraw. Działamy, działamy, aż tu pomysł mamy "a może zupę owocową zrobimy?". Mówi i ma! Bardzo lubię zupy owocowe! Najczęściej jemy wiśniową lub właśnie jagodową. Jest to jedna z potraw na stole Wigilijnym, a także często pojawia się latem :) Smaczna ciepła, jak i chłodna.


Wykorzystałam:
3l wody
2 słoiczki jagód 
2 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
1/2 łyżeczki cynamonu
7 goździków
śmietana 12%
cukier*

makaron (kupny lub domowy >przepis<)

Do wrzącej wody dodałam zawartość słoiczków i przyprawy. Chwilę gotowałam, a następnie zblendowałam, przelałam przez sitko. Polecam podawać z makaronem, a śmietanę dodać dopiero na talerzu :)



*opcjonalnie, tylko jeśli stwierdzicie, że jest za mało słodkie ;)

7/10/2015

Jagody na zimę wg mamy



 Jeden ze sposobów mojej mamy na zaprawienie jagód na zimę. Goszczą w naszej spiżarni od lat! Idealne do wypieków, deserów, zup owocowych, pierogów, naleśników itd.itd. wystarczy wsypać umyte, oczyszczone jagody do małych słoiczków, zasypać 2-3 łyżkami cukru, a następnie włożyć do garnka z wodą i gotować 25minut (licząc od zagotowania się wody). Po tym czasie ułożyć do góry dnem na ściereczce, a drugą przykryć. Niech tak stoją do ostygnięcia. 

Zastanawiacie się do czego faktycznie można by je wykorzystać? 
Przepisy na blogu, do których możecie wykorzystać tak przygotowane jagody:

Jagody przed zagotowaniem i zasypaniem cukrem

Jagody już po zasypaniu, ale wciąż przed gotowaniem

6/28/2015

Domowa mielonka mamy

Bycie eko i bio jest teraz bardzo modne. Sklepów ze zdrową żywnością jest coraz więcej. Nawet w zwykłych supermarketach pojawiają się ekologiczne stoiska. Zdrowe wędliny to jeden z pożądanych produktów. Moja mama zwraca dużą uwagę na to, co jada się w naszym domu. Szczególnie na mięsa. Od czasu do czasu pojawia się u nas mielonka w słoikach. 



Składniki (5 słoików):
2kg mięsa mielonego (szynka)
ok. 2 garści majeranku
sól, pieprz


I teraz najbardziej skomplikowana część.. żartuję ;) Całość po prostu ze sobą mieszamy i wkładamy do słoików do ok. 3/4 ich wysokości. Mocno w słoikach ugniatamy do dna. Wkładamy do garnka z wodą, tak by ta sięgała prawie do wieczek. Gotujemy na małym ogniu ok. 1,5 - 2 godziny. Następnie odstawiamy do ostygnięcia pod ściereczką, a później do lodówki.




6/25/2015

Fit tortilla

Czy można mówić o tortilli bez... tortilli?



Ja mówię, a dokładniej to piszę. 
Miało być mięso mielone na obiad, a wyszło tak, o! 
W lodówce było wszystko, czego potrzebowałam. 
Z lekką dozą niepewności brałam kęs za kęsem. Na obiad sałata? Jakoś nigdy mnie to nie przekonywało! Po połowie porcji byłam najedzona. Zadziałał instynkt przetrwania i zjadłam drugie pół! Kurcze, a mogłam zostawić na kolację haha!



Wykorzystałam (5 porcji):
500g mielonego mięsa (u mnie z szynki)
2 jajka
1/2 szkl. bułki tartej
1 łyżka majeranku
1 łyżeczka soli
1/2 op. przyprawy kebab-gyros
olej do smażenia
2 duże główki sałaty lodowej
mała puszka kukurydzy
mały zielony ogórek- pokrojony w plastry
2 pomidory - pokrojone w cząstki
1 czerwona cebula - pokrojona w piórka
dowolne, ulubione sosy (u mnie czosnkowy i ostro-jogurtowy) / ketchup, majonez

Mięso, jajka, bułkę tartą i przyprawy wrzuciłam do miski i zagniotłam ze sobą. Rozdrobnione wrzucałam na rozgrzany olej. Smażyłam cały czas mieszając. Sałatę rozebrałam na poszczególne liście - większe dzieliłam na pół, pozostałe drobno porwałam. Do połówek nakładałam porwaną sałatę, kukurydzę, pomidory, ogórki, cebulę, mięso, znowu trochę kukurydzy i polewałam wszystko sosami. Szybko zajadałam :)


6/23/2015

Ciasto czekoladowe z owocami

Oto kolejna odsłona ciasta czekoladowego. W tym tygodniu często pojawiało się u nas ciasto z maślanką. Aż nagle przyszła niedziela i zostaliśmy bez czegoś słodkiego do ciasta. Tak nie wypada!

Szybko z mamą chwyciłyśmy za składniki i przygotowałyśmy ciasto czekoladowe z czekoladowym budyniem i czekoladową kruszonką, pod którą kryły się poziomki, truskawki i czerwone porzeczki, a wszystko polane polewą czekoladową. Czyż nie brzmi jak istna rozpusta?


Składniki:
3 jajka
1 szkl. cukru
1 cukier waniliowy
2 szkl. mąki
2 czubate łyżki kakao
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szkl. maślanki
3/4 szkl. oleju
budyń
0,4l mleka 
1 budyń czekoladowy
1 łyżka masła
+
garść poziomek,*
garść truskawek,
garść czerwonych porzeczek
cukier puder do posypania


Budyń przygotowałam wg instrukcji na opakowaniu - pominęłam cukier, dodałam łyżkę masła i zredukowałam ilość mleka, ale to przecież prawie zgodnie z instrukcją. Odstawiłam do przestygnięcia. Jajka ubijałam, gdy zrobiły się puszyściejsze dodawałam po trochu cukry, cały czas ubijając (tak jak na biszkopt). Odstawiłam mikser i chwyciłam za łyżkę. Dodałam szklankę mąki, delikatnie zamieszałam, dodałam kolejne,proszek do pieczenia i kakao. Następnie tą samą szklanką odmierzyłam potrzebą ilość maślanki i oleju. Wszystko ze sobą delikatnie połączyłam. Przelałam na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Na to przełożyłam budyń i owoce. Całość posypałam kruszonką. Piekłam do suchego patyczka (ok. 30 min.) w mocno rozgrzanym piekarniku. Po upieczeniu i ostudzeniu oprószyłam cukrem pudrem. 




*można skorzystać z jednego rodzaju owoców


6/21/2015

Makaron z krewetkami i cukinią

Przepis banalnie prosty, a zajadam się już kilka dni i nie mogę się przejeść! Wszystko przygotowałam tak jak TU tylko dodałam cukinię


Wykorzystałam:
0,5 kg makaronu spaghetti
225g mrożonych krewetek koktajlowych
ostra papryka, 
suszona bazylia,
oliwa z oliwek,
czosnek
1 cukinię
tarty parmezan (opcjonalnie)




Przygotowanie podobne, jak przy wspominanym wcześniej makaronie na ossstro!
Danie wzbogacone jest "tylko" o cukinię, którą obieraczką pokroiłam w paski. 
Makaron przygotowałam wg instrukcji na opakowaniu. Trochę oliwy wlałam na patelnię, dodałam szczyptę papryki, bazylii i czosnku. Chwilę smażyłam po czym dodałam krewetki, a po ok. 5 minutach  makaron i cukinię. Całość smażyłam jeszcze ok. 2 minuty, cały czas mieszając. Od razu podawałam posypane parmezanem.  



Przydatne sprzęty: obieraczka


6/19/2015

Ekspresowe rogaliki

Idealne na gości "Hej, jak to się jechało do Ciebie? Bo tak za 30 minut byśmy byli. Grzej wodę na kawkę!" oraz na dzień, gdy trzęsie nas na coś słodkiego, a lenistwo nie pozwala na długie babranie się przy miskach, a tym bardziej na późniejsze ich mycie! To drugie, dla mnie, jest o wiele gorsze!
Warto mieć w domu gotowe ciasto francuskie, po które w razie potrzeby można szybko sięgnąć.



Wykorzystałam:
1 op. gotowego ciasta francuskiego
kilka łyżek ulubionej marmolady* (lub tej, która jest pod ręką ;-) )

Ciasto rozwinęłam, przecięłam wzdłuż na pół a następnie na trójkąty równoramienne (zostały 4 prostokątne, je też wykorzystałam, choć zwijanie było ciut trudniejsze). Trójkąty posmarowałam cienko marmoladą (u mnie różana). Zwijałam w trójkąty. Układałam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piekłam do zezłocenia się. Serio idzie szybko! Szybciej, gdy włożycie do nagrzanego piekarnika, ja włożyłam do chłodnego.




*marmoladą, dżemem, kremem czekoladowym

6/18/2015

Słoneczne ciasto

Pogoda w kratkę. Jeden dzień słoneczny, kolejny deszczowy. Dziś ten deszczowy. Aby przemycić trochę słońca przygotowałam ciasto jogurtowe ze śmietankowym budyniem i nektarynkami. Niestety nie mi będzie dane nim się rozkoszować... Siostra zabiera ciasto na spotkanie ze znajomymi :)
Pocieszające, że jeszcze od wczoraj mamy ciasto na maślance z truskawkami. Przygotowujemy je podobnie. Tylko bez budyniu, a zamiast 1,5szkl. jogurtu dodajemy 1 szkl. maślanki. Koniecznie wypróbujcie obydwa przepisy!



Składniki:
4 jajka
1 szkl. cukru
1 cukier waniliowy
3 szkl. mąki
1 proszek do pieczenia
1,5 szkl. jogurtu naturalnego (średnio gęstego)
3/4 szkl. oleju
1 op. budyniu śmietankowego
0,5l. mleka
+ kruszonka (mąka, cukier, masło - na oko)
cukier puder

Budyń przygotowałam wg instrukcji na opakowaniu - pominęłam cukier. Odstawiłam do przestygnięcia. Jajka ubijałam, gdy zrobiły się puszyściejsze dodawałam po trochu cukry, cały czas ubijając (tak jak na biszkopt). Odstawiłam mikser i chwyciłam za łyżkę. Dodałam szklankę mąki, delikatnie zamieszałam, dodałam kolejne i proszek do pieczenia. Następnie tą samą szklanką odmierzyłam potrzebą ilość jogurtu i oleju. Wszystko ze sobą delikatnie połączyłam. Przelałam na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Na to przełożyłam budyń i nektarynki pokrojone w cząstki. Całość posypałam kruszonką. Piekłam do suchego patyczka (ok. 30 min.) w mocno rozgrzanym piekarniku. Po upieczeniu i ostudzeniu oprószyłam cukrem pudrem.