Top menu navigation

8/30/2013

Lasagne szpinakowa

Tracę głos, ale smak jeszcze jest ;)

Z wyjazdu jestem bardzo zadowolona! Ale nie tym chcę się podzielić...

Ostatnio jadłyśmy bardzo dobrze! Krem kalafiorowy zrobiony przez Martę sprawił, że ugięły się moje kolana, kurczak słodko-ostry Elli zaskoczył mnie swoim smakiem - a to tylko niektóre z pyszności, które mnie tu atakują. Sprawiły one, że czułam się dziś pod wyjątkową presją. Średni stan zdrowia, podsycał tylko moją motywację do skupienia się.





Dziś piątek, staram się nie jeść mięsa w piątek, dlatego padło na LASAGNE SZPINAKOWA.

Na 4 osoby (kobiety), wykorzystałam:
  •  4 plastry makaronu lasagne
  •  4 małe garstki mrożonego szpinaku
  •  3 mozzarelle
  •  garść solonych orzeszków laskowych
  •  ćwierć cebulki
  •  ząbek czosnku
  •  puszkę pomidorów w kawałkach bez skórki
  •  ok. 2 łyżki białego wina
  •  łyżkę gęstej śmietany
  •  łyżkę mleka
  •  sól, pieprz, peperoncino, cukier, oliwa z oliwek


Cebulę, czosnek i orzeszki pokroiłam drobno i podsmażyłam na oliwie z oliwek. Wlałam szklankę wody i wrzuciłam mrożony szpinak, po ok. 5 minutach duszenia dolałam wina. Gdy szpinak był już miękki dodałam śmietankę wcześniej połączoną z mlekiem.

W międzyczasie na drugiej patelni podsmażałam pomidory z puszki doprawione cukrem, solą, pieprzem i peperoncino.

Piekarnik nagrzałam do 200 stopni. 

Naczynie żaroodporne wysmarowałam oliwą z oliwek. Najpierw ułożyłam...
  1. sos pomidorowy
  2. makaron
  3. szpinak
  4. mozzarella
  5. makaron
  6. szpinak
  7. mozzarella
  8. makaron
  9. szpinak
  10. mozzarella
  11. sos pomidorowy

i do piekarnika na niecałe 20 minut ( wydaje mi się, że było to 17 minut)

Po tym czasie szybko nałożyłam na talerze, posypałam startym parmezanem i dodałam listki bazylii.

Tyle przygotowań a zniknęło z talerzy w 3 minuty. Cichy był to obiad ;)


8/07/2013

Czekoladowa tarta

Przez żołądek do serca?
Może, ale nie tym razem.

Nadszedł czas pożegnań. Leją się łzy, lecz cieknie i ślinka.

Wczorajszy wieczór i nocy część minęła w kuchni. Narodziły się:
- sernik, którego wygląd nie został udokumentowany,
- muffinki bananowe
- tarta czekoladowa



Jednak plan jak to wszystko powinno wyglądać krążył mi po głowie cały dzień.
Oto co wyszło.



A żeby wyszło, potrzebowałam:

ciasto:
- 1,5 szklanki mąki pszennej
- 0,5 szklanki cukru pudru
- 0,5 kostki masła
- 1 jajko
- 2 łyżki kakao

Wszystko sypkie ze sobą wymieszałam. Wkroiłam w to zimne masło. Łączyłam poprzez siekanie nożem. Na koniec dodałam jajko i szybko zagniotłam. Owinęłam folią spożywczą i włożyłam do lodówki na ok. 30 minut. Po tym czasie wgniotłam ciasto w formę silikonową do tarty. Piekłam ok. 15 - 20 minut w temp. 160 stopni (bez termoobiegu)

krem I :
- średni słoik nutelli

krem II:
- 0,5 szklanki mleka
- 2 czubate łyżki kartoflanki
- 1 płaska łyżka mąki pszennej
- 1 czubata łyżka + ciut ciut  kakao
- 0,75 szklanki cukru trzcinowego
- 1 op. cukru wanilinowego
- 1 kostka margaryny
- 2 żółtka

1 szklankę mleka zagotowałam wraz z cukrem i cukrem wanilinowym. W pozostałej części mleka rozmieszałam mąki i kakao. Dodałam do gotującego mleka.  (UWAGA! Oto budyń :) tak tak! Mój pierwszy budyń! )
Margarynę i żółtka utarłam na jednolitą masę. Następnie dodawałam po kilka łyżek wystudzonego budyniu, dalej mieszając.

+ oczywiście ukochane maliny :)

Kolejność warstw:
krucha tarta czekoladowa
nutella
krem budyniowy
maliny

i wszystko na noc do lodówki :)



8/04/2013

Knedluszki

Wakacje bez knedli? 
To nie wakacje!





Przegapiłam truskawki, ale śliwki to już ostatni gwizdek dla moich knedli.
Oto i one! 

Potrzebowałam:
- 4 duże ziemniaki, już ugotowane
- 1 żółtko
- szczypta soli
- szklanka mąki 




 Wszystkie składniki szybko zagniotłam.




Śliwki wydrylowałam. Gotowałam w lekko osolonej wodzie. Podałam polane masłem i posypane brązowym cukrem i dodałam malinki. Wyszły pyszne ;)








Rybny spontan



Sobota minęła wyjątkowo topornie, ale zakończyła się smacznie.
Nawinął się dorsz. Pomysł jak go przyrządzić niestety mu nie towarzyszył. Najpierw chciałam przetestować połączenie podobne jak przy kurczaku zapiekanym z chlebem. 30 stopni na dworze, więc pomysł szybko się przekreślił. Sięgnęłam po moje ulubione książki kucharskie. Przejrzałam pospiesznie i jakoś nic mnie nie tchnęło. No to leniwie podźwignęłam tyłek z wygodnego fotela i stanęłam przed lodówką, by do mnie przemówiła.



Patrzę pomidory pokrojone od śniadania i cebulka. Nie mogą się zmarnować. Dokroiłam kolejne, dodałam szczypiorku i bach na patelnię. Smażyłam na oleju, który mi został od suszonych pomidorów + dodałam jeszcze oliwy z oliwek z dodatkiem bazylii.  Wszystko na małym ogniu się podsmażało.



W międzyczasie (och to moje ukochane słowo i w kuchni i w pracy ;) ) umyłam bardzo dokładnie młode ziemniaki i gotowałam aż delikatnie zmiękną. W tym czasie przygotowałam sosik. Cytrynę, masło, koperek i oliwę z oliwek połączyłam. Ziemniaki szybko osuszyłam i ponacinałam z jednej strony*. Ułożyłam w naczyniu żaroodpornym i polałam sosem. Tak przygotowane myk do nagrzanego piekarnika w trybie grill.



Filety z dorsza wcześniej dokładnie wymyłam. Natarte cytryną, pieprzem i solą delikatnie podsmażyłam. Zdjęłam z patelni, wlałam wcześniej przygotowaną masę pomidorową i ułożyłam na niej rybkę.
Nie ma ich na zdjęciu ale przygotowałam jeszcze ogórki do rybki. Pseudo mizerię.





Wykorzystałam:

sos:
  • 2 pomidory
  • 2 małe cebulki
  • pęczek szczepioru
  • ząbek czosnku]
  • odrobina oleju po suszonych pomidorach
  • odrobina oliwy z oliwek z dodatkiem bazylii
  • 4 filety z dorsza
 ziemniaki:
  • ok  20 małych młodych ziemniaków
  • 1/5 kostki masła
  • 2 łyżki oliwy z oliwek z dodatkiem bazylii
  • pęczek koperku
ogórki:
  • duży ogórek
  • mała cebulka
  • szczypiorek
  • koperek
  • 2 łyżki gęstego jogurtu naturalnego 

* ziemniaki przeklinaki. Oczywiście tak mi się spieszyło, że nie czekałam aż ostygną, palce poparzyłam i..poprzeklinałam ;) Już lepiej poczekać. Szkoda paluszków...