Top menu navigation

9/30/2014

Lody kiwi



Tydzień temu kupiłam kiwi. Przez tydzień leżało żeby trochę zmiękło. Niestety wczoraj po przekrojeniu na pół, wciąż było tak twarde, że nawet łyżeczki wbić się nie dało. Zrobiło mi się przykro. Nie dałam jednak tak łatwo za wygraną. Chwilę pomyślałam i...postanowiłam zrobić lody. 

wykorzystałam:
2 kiwi
2 łyżki miodu

Kiwi obrałam i pokroiłam w grubą kostkę. Dodałam miód i wszystko razem zblendowałam. Włożyłam do zamrażarki. Po godzinie wyjęłam i znowu zblendowałam i po godzinie znów. Później już w zamrażarce mogą leżeć do woli. (cóż, u nas już PO lodach. Tyle się należały :p )


Pieczona brukselka



 Oto kolejny dodatek do dania głównego. 
Brukselkę lubię. Ma specyficzny smak, nie mogę powiedzieć, żebym za nią szalała - od czasu do czasu kilka chętnie zjem. Ta jest prościutka i smaczna. Delikatnie chrupiąca. 

wykorzystałam:
12 brukselek
1 ząbek czosnku
odrobina oliwy z oliwek
1 łyżka masła
szczypta soli

Brukselki obrałam z kilku wierzchni liści i opłukałam. Przekroiłam na pół i włożyłam do naczynia. Ząbek czosnku obrałam i zgniotłam (zdusiłam przyciskając nożem do deski do krojenia, tak żeby czosnek lekko pękł). Dołożyłam do brukselek. Wszystko skropiłam oliwą z oliwek i posoliłam. Przemieszałam trzęsąc naczyniem. Na wierzch położyłam masło. I do piekarnika na ok.25 min. w temp. 180 stopni. Od czasu do czasu zaglądałam do piekarnika żeby zamieszać brukselki.


9/29/2014

Sorbet jabłkowy


Jabłek w ogrodzie mnóstwo. Jemy i zaprawiamy i jemy i...wpadł mi do głowy kolejny pomysł na wykorzystanie jabłek. REWELACYJNY!
Sorbet jabłkowy to strzał w 10! Tylko roboty sporo... Porcję zrobiłam małą (na deser dla 3 osób). Zdecydowanie przerobię o wiele więcej. Trochę inne przetwory na zimę :) Kolejne bez bardzo zdrowe, bez jakichkolwiek konserwantów!

wykorzystałam:
3 średniej wielkości jabłka
1 łyżkę miodu

Jabłka umyłam, obrałam i starłam na tarce (na "paćkę"). Dodałam miód i wymieszałam. Włożyłam do zamrażarki na godzinę, po godzinie wyjęłam żeby zamieszać i po kolejnej godzinie to samo.


Delikatna marchewka




Ostatnimi dniami za oknem piękna jesień. Liście uparcie poddają się grawitacji. Słońce delikatnie ogrzewa każdą buźkę, która się do niej wychyla. Aż żal siedzieć w domu. Dziś na obiad nadmiar wczorajszych pulpecików i kurczaka, a towarzyszyć im będą niezastąpione pyry! yy... ziemniaki ;)

Ogródek rodziców to skarbnica przepysznych smaków. Jednym z nich, który postanowiłam dziś wykorzystać są mini marchewki.

składniki:
ok. 400g marchewek*
sól
szczypta cukru 
szczypta koperku
1 łyżeczka mąki
2 łyżki masła

Marchewki oczyszczamy, zalewamy wodą, doprawiamy 1/2 łyżki soli. Gotujemy do miękkości. Odcedzamy, przerzucamy na patelnię. Dodajemy masło, lekko solimy i delikatnie doprawiamy cukrem. Chwilę dusimy, posypujemy mąką i mieszamy (utworzy się leciutki sos, który połączy marchewki). Na sam koniec koperek.



*u mnie były to małe marchewki, równie dobrze można wykorzystać duże marchewki i pokroić je w cieńsze paski.


9/26/2014

Tuna burgers

Piątek, piątek i jak to co piątek dylemat - CO na obiad? 
U mnie dziś kotlety z tuńczyka! Eksperymentalne były bardzo, ale wyszły pyszniutkie Zjedliśmy z ziemniakami i surówką. Byliśmy tak głodni, że prawie zapomniałam zrobić zdjęcie. Na szczęście mama wraca dziś ciut później i ostały się dla niej, więc udało się szybko cyknąć kilka fotek.






Wykorzystałam:
1 puszkę tuńczyka w sosie własnym (sos odlałam)
1 mały burak
2 łyżki pokrojonego poru
3 łyżki pokrojonego żółtego sera
1 łyżka cebuli (cebula była biała, kolor ma dlatego, że kroiłam na tej samej desce na której wcześniej kroiłam buraka )
1 jajko
3 łyżki bułki tartej + 2 łyżki do obtoczenia
sól
olej do smażenia

Buraka obrałam i pokroiłam w kostkę, gotowałam do miękkości. Cebulę drobno pokrojoną posypałam mocno solą. Czekając aż buraki się ugotują przygotowałam resztę składników. Wszystkie wrzuciłam do miski i wymieszałam. Rękoma formowałam kotlety, które przed usmażeniem obtaczałam w bułce tartej. I gotowe

polecam rękawiczki przy pracy z buraczkami ;-) podpatrzyłam to u mamy i zdecydowanie nie żałuję!

9/23/2014

ryba z pieczarkami

Co zzzza ryba! 
Wygląda niepozornie, ale była tak smaczna, że aż nie chciało się ani kawałeczka na talerzu zostawiać :)





składniki:
750g mrożonych filetów dowolnej ryby
125ml śmietanki kremówki
100ml wody
1/2 kostki masła
1 średnia cebula
0,5 kg pieczarek
przyprawa do ryb
sól, pieprz,
koperek

Cebulę drobno kroimy, mocno posypujemy solą i odstawiamy na kilka minut - aż cebula troszkę zmięknie. Pieczarki kroimy w plastry, podsmażamy razem z cebulą na maśle dodając je stopniowo. Po ok. 15 min. ściągamy z ognia. Śmietankę mieszamy z wodą, przyprawą do ryb, pieprzem oraz koperkiem. Zamrożoną rybę układamy w naczyniu żaroodpornym, przekładamy na nią cebulę z pieczarkami i polewamy śmietanką. I do piekarnika. Temp. ok. 200 stopni na 20 min. 
i gotowe.

9/21/2014

dżem malinowy



Pogoda coraz gorsza, a maliny w naszym ogródku wciąż rodzą owoce!

Po przygotowaniu kilku słoiczków soku malinowego przez mamę, zachęcana Jej słowem dorwałam się do pozostałych owoców. Powstał kolejny dżemi! Tym razem w większej ilości niż jagodowy


wykorzystałam:
ok. 5 szkl. malin
  4 szkl. cukru białego
20g dżemofixu
 

Maliny dokładnie zasypałyśmy cukrem i odstawiłyśmy do lodówki na całą noc, a nawet dwie. Przełożyłyśmy owoce, wraz ze sokiem, który puściły, do brytfanki. Gotowałyśmy na małym ogniu przez ok. godzinę od czasu do czasu mieszając. Dodałyśmy dżemofix, zamieszałam i po minucie przełożyłam do słoików, zakręciłam (niestety tym razem siostry nie było pod ręką, a szkoda, bo ma więcej siły), odwróciłam do góry dnem i przykryłam ręcznikiem.
 I tak oto, juhu! Kolejne dżemorki :)


Domowy makaron



W piątek pojawił się pomysł na zupę pomidorową ze świeżych pomidorów!
Była bardzo smaczna, ale na zdjęcie się nie załapała. Uciekła z garnka za szybko. Cóż, uroki blogowania opartego na przepisach do dań przygotowywanych na bieżące potrzeby ;)
Ale wracając do makaronu... To wina zupy, że się pojawił. Moim ulubionym makaronem do zupy są nitki. W domu ich akurat zabrakło, była wymówka by spróbować sił robiąc domowy makaron.

wykorzystałam:
1 szklankę mąki + sporo mąki do podsypania
2 jajka
Szczypta soli 

Wszystko razem trzeba zmiksować, a później zagnieść. Odłożyć na ok.20 min. owinięte w folię. A następnie rozwałkowywałam cieniutko i drobno kroiłam
Do czasu gotowania przechowywałam przykryte ściereczką. Gotowałam w osolonej wodzie przez ok. 4 min.


9/20/2014

Ciasto francuskie z jabłkiem

"...symbol władzy tej niebieskiej
jest symbolem też królewskiej
emigranci zapach ziemi
w jabłkach czują utęsknieni
więc śpiewają tam i tu
o jabłuszku pełnym snu..."*


oj ostatnio tutaj bardzo słodko. 
Dziś kolejny post dotyczący słodyczy - trójkąt z ciasta francuskiego z jabłkiem.
Nieeeebo w gębie!

Zniknęły zanim zdążyły ostygnąć, nawet lukier nie stężał dobrze! Zdjęcia robiłam przeciskając się pomiędzy dłońmi sięgającymi po kolejny trójkąt...
Temat jabłek jest ostatnio bardzo modny. Cóż, szkoda, że potrzeba było Rosji, by część Polaków doceniła uroki tego smakołyku. U nas w domu jabłka zawsze były obecne i to bardzo widocznie. W tym roku nie jest inaczej. Gospodarze, wybaczcie, nie kupujemy waszych jabłek. Mamy swoje z ogródka. Część już posuszona, mus jabłkowy i sok jabłkowy w trakcie pichcenia, szarlotka przed nami i pierogi z jabłkami też. Jest trójkąt z jabłkiem, a może niedługo na obiad racuchy albo naleśniki z jabłkami? Ach! Możliwości jest wiele! Korzystajcie!
Już starożytni Rzymianie, podobno, powiadali, że zjedzenie jednego jabłka dziennie jest źródłem cennych witamin i kluczem do zdrowia. Czy faktycznie tak mówili, to nie wiem, jabłka jednak nie zaszkodzi zjeść ;)




Na 8 trójkątów wykorzystałam:
1 op. gotowego ciasta francuskiego
4 duże jabłka
sok z jednej cytryny
2 łyżki cukru
1 płaska łyżeczka cynamonu
1 średnio czubata łyżka mąki pszennej
1 jajko (rozmącone z niewielką ilością wody, do posmarowania)
+ lukier do ozdoby


Jabłka opłukałam, obrałam, wydrążyłam gniazda. Pokroiłam w średniej wielkości kostkę. Skropiłam sokiem z cytryny i wymieszałam. Posypałam cukrem i cynamonem, wymieszałam. Ostrożnie posypałam mąką i znowu wymieszałam. 
Ciasto rozłożyłam na stolnicy i delikatnie rozwałkowałam. Przekroiłam ciasto najpierw na pół wzdłuż, a później podzieliłam każde pół jeszcze na 4 części. Na każdej układałam przygotowane wcześniej jabłka. Brzegi delikatnie smarowałam wodą żeby lepiej się sklejały. Składałam kwadraty na pół i widelcem przyciskałam brzegi. Układałam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Każdy trójkąt smarowałam rozmąconym jajkiem i nakłuwałam widelcem. Piekłam w piekarniku aż do zezłocenia w temp. ok.180 stopni.

9/19/2014

Tort z mascarpone

Tydzień temu były Mamy urodziny. Z tej okazji upiekłam tort. 
Nie za słodki, zdecydowanie nie gorzki. I trochę z opóźnieniem dodaje przepis  ;)



Tort z kremem z serka mascarpone

ciasto:
4 jajka
niepełna szklanka cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szkl. mąki ziemniaczanej
1/2 szkl. mąki krupczatki

Jajka ubiłam z cukrem. Suche składniki wymieszałam w oddzielnej misce, a następnie delikatnie: łyżka po łyżce połączyłam z masą jajeczną. Przelałam do tortownicy i piekłam ok 30 min. w temp.180 stopni.

krem:
625g mascarpone
1 duży jogurt naturalny
0,5 szkl. cukru pudru
2 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w połowie szklanki gorącej wody

Mascarpone, jogurt i cukier połączyłam za pomocą miksera. Gdy żelatyna trochę ostygła, dodawałam jej pomału do kremu cały czas mieszając.

+1 śmietan fix
+100g bez (do ozdobienia)
+kolorowe kulki (do ozdobienia)

Upieczony, ostudzony biszkopt przecięłam na pół. Ciasto oprószyłam śmietan fixem, a następnie rozłożyłam krem. Przykryłam drugim kawałkiem ciasta. Wierzch oprószyłam śmietan fixem i znowu nałożyłam krem. Ozdobiłam bezami i kulkami. I do lodówki.


9/16/2014

Ciasto czekoladowe z oreo





Oreo leżało w szufladzie schowane przez prawie miesiąc! Tyle czasu minęło odkąd dostałam przepis od bratowej do momentu, gdy odważyłam się w końcu za niego chwycić. Brownie z oreo przygotowała z moim bratem w czerwcu. Było nieziemsko pyszne! Zachwyciło wszystkich! I ja szczerze się zakochałam w tym smaku. Niestety, kiedy zabrałam się za jego przygotowanie dzisiaj, okazało się, że nie mam wystarczająco czekolady. Nastąpiły pewne modyfikacje - z brownie powstało ciasto czekoladowe.


9/11/2014

Bardzo mięsne leczo

Wczoraj zagościło u nas leczo. Pomysł Mamy :)



Wyszło na połowę średniego garnka, następnym razem trzeba będzie wrzucić więcej papryki i cukinii też.

9/04/2014

tarta z nektarynkami


ależ miałam smaka na słoooodkie! :p

do wypieków jajek brakło. Ależ się nagłowiłyśmy z Anią, co upiec.
Ania znalazła w lodówce ciasto francuskie. Koniec końców i tak trzeba było wybrać się do sklepu po jajka... bo bardzo potrzebowałyśmy chociaż jedno.



9/03/2014

pizza i sos pomidorowy

Na nadmiar zajęć ostatnio nie narzekam. 
I w kuchni bardziej bywam gościem.

Miałam duży smak na pizzę. Do pizzerii było mi nie po drodze. Na szczęście siostra w domu, razem dorwałyśmy się do pieczenia. Wypiekłyśmy pizzę. Do stylu włoskiego jej brakowało... przede wszystkim naszej cierpliwości ;-) Apetyt popędzał do działania. 



Składniki:
na ciasto:
500g mąki pszennej
1 szkl. oliwy z oliwek
1 łyżeczka soli
40g suchych drożdży
woda

na sos:
400g pomidorów w kawałkach
3 łyżki cebuli pokrojonej w kostkę
1 łyżka suszonej bazylii
1 łyżka ziół prowansalskich
2 łyżki oliwy z oliwek

ciasto:
Ciasto jest całkiem proste w wyrobieniu. Mąkę wysypujemy na stolnicę, tworząc stożek z płaskim czubkiem, w którym robimy małe wgłębienie. Wsypujemy tam drożdże i sól, delikatnie mieszamy. Dodajemy oliwę i zagniatamy. Po trochu dodajemy wody nie przerywając zagniatania. Wyrabiamy aż ciasto będzie gładkie. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 2-3 godziny. 

sos:
Pokrojoną cebulę podsmażyłyśmy na złoty kolor na oliwie. Dodałyśmy pomidory i przyprawy. Dusiłyśmy na małym ogniu. 

ciasto:
po wyrośnięciu widać było, że starczyłoby na 4 spody. My zrobiłyśmy 1. Czarną blachę (dołączoną zazwyczaj do piekarnika) wysmarowałyśmy dokładnie oliwą z oliwek.
Pizzę z obkładem piekłyśmy ok. 40/50 minut. 


I sos i caaaała pizza wyszły rewelacyjnie :)




9/01/2014

dżem jagodowy

Mój pierwszy dżem jagodowy! 



Zrobiony dawno, ale post dopiero dziś.

Właściwie... Czy aby na pewno dżem? Może konfitura? Może marmolada? A może powidła?
Szczerze NIE MAM pojęcia. 
Niech będzie "dżem". "Dżem" to śmieszne słowo. Konfitura kojarzy mi się z babciną spiżarką, a do tej to zdecydowanie bardzo mi daleko.

Dżemu wyszła mi ilość zawrotna. 1 słoik, czyt. JEDEN (tak dosłownie jeden) słoik, dżemu.

Wykorzystałam:
750g jagód
350g cukru białego
40g dżemofixu

Zaopatrzona w rękawiczki jednorazowe, stylowe - gumowe, zasiadłam do przebrania owoców. Uparcie wyszukiwałam wszelakich gałązek i liści. Nic przyjemnego ani eleganckiego. Gdy w końcu przez to przebrnęłam (siedziałam nad tym bitą godzinę), przepłukałam jagody i wsypałam do brytfanki zasypałam cukrem. Odstawiłam na 15 minut, następnie podgrzewałam godzinę mieszając. Dodałam dżemofix, zamieszałam, a dopiero po wszystkim przeczytałam instrukcję obsługi na odwrocie. Ups... zdarza się ;) Gotowałam jeszcze ok. 20 minut i przełożyłam do słoika*, poprosiłam siostrę o zakręcenie (ma więcej siły w rękach), odwróciłam do góry dnem i przykryłam ręcznikiem. 
Oto mój szalony zapas dżemów jagodowych na tę zimę. 
Ilość zaprawdę powala. ;)





*słoik wcześniej wyparzyłam i dokładnie osuszyłam