Top menu navigation

12/27/2013

Kruche ciasto orzechowo-czekoladowe




Jeden przepis można przetworzyć na tyle sposobów ile się da. 
A jak się nie uda to i tak warto spróbować. 

Z ciastem orzechowo-czekoladowym się udało. Składniki są takie same jak na ciasteczka (KLIK), wszystko robimy tak samo, aż do momentu wycinania kształtów. Zamiast je wycinać, układamy rozwałkowany placek na formie do tarty. Posypujemy mieszanką pokruszonych orzechów i gorzkiej czekolady. 

I do piekarnika!


Gotowe :) Szybciutko, prawda?
Ciasto wychodzi bardzo twarde i kruche, idealne zimową porą do kawy, gorącej czekolady, czy herbaty.


12/26/2013

Pierniczkowe ludziki





Siostrę mam czarodziejkę!
Wypieki, które wychodzą spod jej ręki pieszczą wszystkich podniebienia! 
W tym roku na święta przeszła samą siebie...
Sernik rozpływający się w ustach (specjalnie dla mnie bez rodzynek!) i pierniczki...
Pierwszą partię, którą z mamą upiekły na początku grudnia, pożarło stado domowników, jeszcze zanim zdążyły wystygnąć.
Druga partia wiele dłużej nie wytrzymała, ale tym razem została upieczona dzień przed Wigilią. 
Podkradłam przepis i się z Wami dzielę :) Mojego udziału w pieczeniu tych ludków było tyle:
- 5 minut błagania i tupania nogą, że MUSI zrobić ludziki
- a gdy wycięła 3 luziki, ozdobiłam je literami z naszych imion :)

ot, i cała moja pomoc w pieczeniu. 
Mierna, prawda? Ale pierniki, pyszne, że ja pierniczę! ;)

składniki:
2 szkl. mąki pszennej tortowej
1 jajko
3/4 szkl. cukru pudru
czubata łyżka miodu
1,5 łyżeczki przyprawy do pierników
1 łyżeczka sody oczyszczonej
2,5 dag drożdży
2,5 dag miękkiego masła

Mąkę wymieszać z cukrem pudrem. Miód podgrzać do rozpuszczenia z przyprawami, na koniec wymieszać z sodą i wymieszać z mąką i cukrem. Dodać drożdże (bez robienia rozczynu!), jajko i masło, a następnie wyrobić dokładnie.
Rozwałkować (podsypując w razie potrzeby mąką) na grubość dowolną (Anna rozwałkowała na grubość ok 0,5 cm) - im grubsze, tym bardziej miękkie, i można wycinać dowolne kształty. Wystarczy im około 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni, jednak lepiej polegać nie tylko na czasie, ale i na obserwacji, żeby nie przypiec ich za mocno.

I gotowe :)

Smacznego!
Dzięki Ziuta.




11/27/2013

Grzanki, grzaneczki


Jesień i zima to wspaniały czas zup. 
Cóż bardziej rozgrzewającego niż talerz przepysznej zupy?
 (Proszę nie wliczać alkoholu w rozgrzewacze :p ;) )
Zup z ryżem nie lubię, z kaszą też nie. Pozostaje makaron lub... grzanki! 
Postanowiłam zrobić domowe grzanki, a decydującym argumentem był... nadmiar chleba. 



Połowę skibek chleba* posmarowałam masłem, a drugą połowę skropiłam oliwą z oliwek i posypałam mieszanką ulubionych przypraw (wybrałam bazylię i peperoncino ), a następnie pokroiłam w kostkę. 
i do piekarnika na ok 40 minut w temp. ok 120 stopni.




i gotowe ;-) teraz czas na zupy i sałatki!  a jak Wam braknie przekąsek do piwa, to śmiało możecie sięgnąć po grzanki!



*wykorzystałam tostowy chleb wielozbożowy oraz zwykły chleb pszenny.

Czekoladowe rozkosze

"Słońce i wiatr kłóciły się o to, które z nich jest silniejsze. Wiatr powiedział:

- Widzisz tego człowieka? Założę się, że prędzej zedrę z niego płaszcz, niż ty."



uffffff..... Zdjęć mam mnóstwo. I na telefonie i już zgranych z aparatu.Czekają w kolejce, niezbyt cierpliwie.
Czas ucieka mi za szybko... ale postaram się nadrobić zaległości.

Dziś... babeczki czekoladowe z kremem truskawkowym.
Za oknem +3 stopnie. Piękne słońce i potworny wiatr...A w nosie katar. ;-)
Dobry humor jednak nie odstępuje na krok!
A gdy trochę podupada zaraz ratuję go czekoladą ;)

Z okazji przyjazdu rodzinki i ich święta (urodziny +imieniny) powstały babeczki czekoladowe.
Tak pyszne, że zwariowałam na punkcie tego przepisu!

na ciasto (ok 12-15 babeczek):
250g masła (w temp. pokojowej)
100g cukru
1 jajko
100g gorzkiej czekolady (roztopionej i przestudzonej)
100g mąki
szczypta soli
1/2 łyżeczki sody
125ml wrzącej wody


Masło utarłam z cukrem na puszystą masę, dodałam jajko i dokładnie wymieszałam. Wlałam przestudzoną czekoladę i mieszałam tylko do lekkiego połączenia składników.

W osobnej misce połączyłam mąkę, sodę i sól.

Następnie dodawałam do wcześniej przygotowanej masy na zmianę mąkę i wrzątek, aż do otrzymania gładkiego rzadkiego ciasta.

I siup do piekarnika na ok. 30 minut.

Krem truskawkowy:
250ml śmietany 35%
250g serka mascarpone
-barwnik spożywczy truskawkowy / lub syrop truskawkowy*

*z syropem kolor nie będzie tak intensywny,ale będzie ;)

Wszystko zmiksować. i gotowe :)
Krem najlepiej zrobić po upieczeniu babeczek i ich przestudzeniu ;)



Smacznego :)


10/14/2013

Faszerovana Cukinia

Dawno mnie tu nie było. Nie znaczy to jednak, że nie gotuję.
Gotuję - raz dlatego, że jeść trzeba, dwa dlatego, że jeść lubię.
Nie mam jednak wystarczająco dużo czasu, by robić zdjęcia...






Rzym jest piękny. Najwspanialszy. Widziałam dziś jakiś demotywator, którego przesłaniem było to, iż osoby zakochane mają wadliwy mózg - nie zauważa on wad wybranki/a i/lub je po prostu bagatelizuje. Głupi demotywator. Ale przynajmniej utwierdził mnie w tym, że emocje, którymi darzę wieczne miasto zdecydowanie można nazwać głębszymi od zwykłego "lubienia".

Wróćmy do kuchni. 

Od kilku dni po mojej głowie chodziła faszerowana cukinia. Smaka narobił mi znajomy,który zamiast pisać pracę magisterską - gotuje. 

Dziś przepis przedstawię trochę inaczej.
Oto i schemat powstawania faszerovanej cukinii:



Cebulę podsmażyłam na oliwie z oliwek. Dalej smażąc dorzucałam: czosnek, pieczarki, mięso mielone, "wnętrze" cukinii* i sos pomidorowy. Wszystko dusiłam na średnim ogniu aż zrobiła się gęsta masa. Nafaszerowałam nią cukinie, na wierzchu ułożyłam  mozzarellę, posypałam suszoną bazylią i myk do piekarnika na +/- 25 minut. Podałam z grzankami.


*Aby wydobyć owo wnętrze podpiekłam przekrojone cukinie ok. 10 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.

I gotowe ;) 




Okaaaaayyyy! Przyznaję się - zrobiłam za dużo farszu :| ale... ponieważ nie lubię wyrzucać jedzenia jutro na obiad cannelloni. 
Uciekam spać. Dobrej nocy i wspaniałego tygodnia :)

9/20/2013

Veneckie Tosty Marty




Jeden z moich (wielu) ulubionych zespołów- Akurat, śpiewał:

"Jak to się mogło stać,
że minęło już tyle lat ?

Pracuję i pracuję nie mam czasu dla siebie
Pracuję i pracuję nie mam czasu dla ciebie
Pracuję i pracuję nie mam czasu dla siebie
Pracuję i pracuję nie mam czasu

Nie mam czasu dla siebie..." 


Dokładnie. Jak to się mogło stać?
Czasem warto zwolnić. Nie latać z "wywalonym" jęzorem. Ważne jest to, co jest teraz. 
Bzdura! Ktoś krzyknie.
Też tak myślałam. Latałam z wywalonym jęzorem, żeby wszystko pogodzić. Wszystkie moje obowiązki.Czasem próbowałam zwolnić, żeby zobaczyć jak to jest. Teraz widzę, że tak naprawdę nie zwalniałam. 
Zwolnić, to korzystać z chwili. Cieszyć się nią. Powoli i w pełni z niej korzystać. Ze spokojem i bez nerwów, bez wyprzedzania myślami -"o kurcze, mam dziś wolne! co ja będę robić? Co ja muszę zrobić?"- to jest wyprzedzanie, a zwolnienie to podążanie za tym na co się ma w danej chwili ale z uwzględnieniem tego, co trzeba zrobić...
Mam za sobą pierwszy prawdziwie zwolniony poranek! Był najcudowniejszym przeżyciem!
Mimo, że miałam wiele do załatwienia, usiadłam na łóżku i zastanowiłam się- na co mam w tej chwili ochotę?

Na poranek jak w Wenecji. Kawa, tosty i poranne zaspane rozmowy przy stole.
Przygotowałam, więc sobie tosty podobne do tych, które przygotowywała nam Marta :)

wykorzystałam:

na tosty:
- jajko
- 0,5 szklanki mleka
- cukier
- odrobinę cynamonu (nie jest niezbędnym składnikiem, ja po prostu lubię cynamon)
- 4 kawałki chleba tostowego (podobno pełnoziarnistego ;) )

na obkład:
- serek a'la homogenizowany (podobny, tylko gęściejszy)
- nektarynkę
- dżem owoce leśne

oliwę z oliwek do smażenia



Jajko, mleko, cukier i cynamon połączyłam w głębokim talerzu. Obtoczyłam chleb z obydwu stron i układałam na rozgrzanej patelni i smażyłam, aż będą złote.
2 gorące kawałki posmarowałam serkiem, na którym ułożyłam nektarynki, a pozostałe 2 dżemem. 

I gotowe :) 






Szybki, a jaki wspaniały początek dnia!
Życzę Wam żebyście znaleźli czasem dzień, który możecie rozpocząć w równie przyjemny sposób!


9/12/2013

Pesto szpinakowe






Ostanie dni w aktualnym mieszkanku… Trzeba wymieść lodówkę. Za dużo w niej nie ma. 
Był szpinak! Oczywiście, że był szpinak. Wciąż jest. 
Myślałyśmy nad obiadem długo, aż w końcu mnie olśniło

– Pesto! – wykrzyknęłam
– Pesto? Miałyśmy nic już nie kupować…
– och Pesto ze szpinaku!
– eeee…?  Okkaaayy… - odpowiedziały bez wiary dziewczyny.


Jak powiedziałam tak zrobiłam. Wyskoczyłam podekscytowana i zestresowana. Pesto? Uwielbiam pesto, ale ze szpinaku? Zobaczymy, zobaczymy…




Potrzebowałam:
  • 3 duże garście liści szpinaku
  • garść liści bazylii
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki orzechów włoskich
  • 2 łyżki startego sera Grana Padano
  • 1/4 szklanki oliwy z oliwek
  • sól, peperoncino, pieprz, cukier do smaku



Orzeszki rozdrobniłam blenderem (polecam w wysokim pojemniku blendowa, jeśli nie posiadacie blendera z pojemnikiem). Umyte i osuszone liście szpinaku zaczęłam drobno szatkować, a po chwili mnie olśniło, że skoro udało się orzechy rozdrobnić za pomocą blendera tym bardziej uda się to ze szpinakiem.




 Dodajemy wszystkie składniki i mieszamy razem. Ja przełożyłam moje pesto do słoiczka i odstawiłam na ok. 2h.



Dziś na obiad penne z pesto ze szpinaku ;)

Penne należy ugotować wg instrukcji na opakowaniu. Odcedzić, dodać pesto oraz tarty ser, a następnie wymieszać i gotowe. 

Smacznego!





9/11/2013

Słodki ekspres





Nie zdarza Wam się czasem tak, że zostajecie z białkiem od jajka i ni w ząb nie wiecie, jak je wykorzystać? Moją pierwszą myślą zawsze są bezy! Jednak jeszcze nie znalazłam w sobie wystarczająco dużo odwagi i cierpliwości, by w końcu spróbować je wyczarować. 

Kilkanaście dni temu odkryłam ciekawy przepis na kruche ciasteczka. Zainspirował on mnie do poeksperymentowania ze składnikami, które mam w lodówce. Ze składników proponowanych w znalezionym przepisie miałam tylko… mąkę. Było to jednak wystarczająco, by piłeczka skacząca na mojej głowie zatrybiła.

Wykorzystałam:
- białko
- ok. 10 dag. masła w temp. Pokojowej
- 1 op. cukru wanilinowego
- 1 łyżka cukru pudru
- ok. 2 szkl. mąki pszennej + na podsypanie




Masło połączyłam z cukrami za pomocą trzepaczki. Dodałam białko i dalej ubijając dodawałam mąkę. Gdy trzepaczka zaczęła mnie irytować, wyrzuciłam składniki z miski na blat i szybko zagniotłam. Rozwałkowałam – cieniej lub grubiej, zależnie od kaprysu – i wykrawałam kształty. 
Pozbawiona na obczyźnie jakichkolwiek foremek posłużyłam się nożem. Serduszka. Łyżeczką zrobiłam wgłębienie, do którego nakładałam mało słodki dżem brzoskwiniowy i na kilka minut do piekarnika nagrzanego do ok. 180 stopni. 





Ostudzone dodatkowo ozdobiłam lukrem.