Top menu navigation

1/02/2016

Burger

Na nowy rok każdy goni za dietą i oszczędnościami. Nie jest złym pomysłem szukanie tych drugich także w kwestiach kulinarnych. Kilka tygodni temu oglądałam program Galileo, w którym kucharz miał przygotować wyszukaną kolację tylko z produktów znalezionych w studenckiej lodówce, jak myślicie udało mu się?
Owszem! Przygotował między innymi burgery! Tak mnie to zaciekawiło, że postanowiłam przy najbliższej okazji sama spróbować. W wykorzystanych przeze mnie składnikach podaje produkty, które znalazłam w lodówce. Możecie zamienić np. ogórek zielony na konserwowy lub kiszony, czerwoną cebulę na zwykłą, a także dodać więcej dodatków, jeśli znajdziecie coś nadającego się - pomidory? paprykę? Nie bójcie się pokombinować!


Wykorzystałam (po 1 burgerze dla 4 osób):
4 burgery*
8 kromek chleba tostowego 
zielony ogórek
rzodkiewki
sałata
4 jajka 
masło
1 czerwoną cebulę
olej od TYCH suszonych pomidorów
3 płaskie łyżeczki brązowego cukru 
sól, pieprz



Zaczęłam od przygotowania cebulki. Chciałam zrobić karmelizowaną, ale w każdym przepisie podawali, ze niezbędny jest ocet balsamiczny. Dlatego zrobiłam po swojemu! Cebulę obrałam i pokroiłam w piórka. Posypałam solą i pieprzem. Na patelni rozgrzałam olej. Wrzuciłam cebulę. Gdy się zeszkliła dodałam cukier. Chwilę smażyłam. Wyjęłam. Odłożyłam na ręcznik papierowy do odcieknięcia. Na tym samym oleju smażyłam burgery do zrumienienia. Odłożyłam na talerzyk. Zlałam olej do miseczki. Na tej samej patelni smażyłam chleb, podlewając go delikatnie wcześniej odlanym olejem. Na koniec usmażyłam jajka, ale je to już na maśle ;)
Przygotowałam również sos musztardowy, który idealnie dopełniał smaku! 3 łyżki jogurtu naturalnego, 1,5 łyżki majonezu i 2 łyżeczki musztardy kremskiej - wszystko wymieszałam i gotowe :)



*burgery przygotowałam z niewielkiej resztki mięsa, które mi zostało z tego przepisu


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz